Wiedziałam, że o wielu nowinkach zapomniałam. Ale nie sposób wszystkich obserwacji w trakcie pisania na blogu przypomnieć sobie. Od dobrego tygodnia maluszki merdają ogonkami. Oj jaka to radość widzieć Ich radość okazywaną w ten znany Nam sposób. I pewnie wiele jeszcze drobiazgów umknęło Mi odnotowaniu na stronie bloga. Dzieje się wiele 🤗 Rosną i już niebawem będziemy szukać większej torby do ważenia ⚖️

Póki co mieszczą się jeszcze w filcowej. I przy okazji temat materiałów i tkanin się pojawił. To Nasz rodzinny „konik”. Preferujemy kontakt z materiałami naturalnymi, sztuczności eliminujemy do niezbędnego minimum. Choćby folia oddzielająca legowisko od drewnianej podłogi. Oczywiście pokryta kartonami i słomą. Tak aby psiaki nie miały z nią bezpośredniego kontaktu. Nie używamy podkładów higienicznych ani sztucznych materiałów, drybedów, czy innych kocyków polarowych. Wszystkie te sztuczności zawierają mikroplastik, który wtargnął w cywilizowany świat i spustoszenie w organizmach sieje. Wystrzegamy się więc tego co nie jest koniecznością.
Sami rodzinnie ubieramy się w dużej mierze w wełnę, len i bawełnę. Lubimy też konopie i pokrzywę, jako włókna.
Jako zabawki dla psów wybieramy skórę, runo, sznurki bawełniane. Stronimy od wszelkich mat z polaru, gumowych gryzaków.
Póki co szczeniaki są mocno zaabsorbowane swoim towarzystwem, jest wesoło. Z zabawkami jeszcze chwilę poczekamy. Niechaj poznają póki co możliwości swych ciał, zgłębiają motorykę. Ale już niebawem będziemy myśleć o czymś do gryzienia. Gdyż zaczynają się wyrzynać ostre jak sztyleciki ząbki.
3 tydzień dobiegł końca i szczeniaczki doczekały się pierwszego odrobaczenia. Zaczynamy od procoxu, który zwalcza nicienie i kokcydia. I jest bezpieczny dla 3-tygodniowych maluchów.
Wybieramy samodzielne odrobaczanie w przestrzeni domowej, na wizytę w gabinecie weterynaryjnym przyjdzie czas. Staramy się powolutku rozszerzać maluchom świat.
Dziś w związku z odrobaczaniem słoma trafiła do poszewki, tak aby opanować sprzątanie kup. Maluchy w czasie transformacji legowiska przemieściły się w koszyku do pokoju kominkowego. I miały okazję być obwąchane przez szetlandy. Do tej pory nie opuszczały swego zakątka.
Po powrocie do gniazda przytuliły się do mamy. A po zaspokojeniu głodu i drzemce przyszedł czas na trzecie w życiu manicure i pedicure.
Dziś zostały też delikatnie wymasowane szczotką. Od kiedy skończyły 2 tygodnie są regularnie masowane Naszymi dłońmi. Staramy się dostarczać Im tego wzmacniającego i rozwojowego dotyku. Szczotkowanie to dla Nich nowe doznanie. Zdecydowanie głębiej, niż miękkie dłonie, wnikające w futerko. Krótko ale regularnie chcemy oswajać szczeniaki, tak aby pozytywnie kojarzyły kontakt z włosiem szczotki na swym ciele.
A na koniec dwa filmiki, w pierwszym wyciągnęłam worek z karmą Salsy i zaczęłam nim szeleścić. Odgłos jest mocny, gdyż telefon był przy samym worku, więc spotęgował się w nagraniu.
Na drugim filmiku szczeniaczki układają się samodzielnie do snu.
I tym akcentem zakończymy dzisiejszą opowieść, dobranoc.