Czwarty tydzień skończony, pazurki tradycyjnie przy sobocie poobcinane.
Przy okazji kolejne spotkanie z czołówką, bez oślepiania (na ten moment lampy skierowane do góry), ale dla kontaktu z nietypowym nakryciem głowy 😁 Ważne by psiaki poznawały osoby w czapkach, kapeluszach. Osoby brodate, wąsate, dzieci, różne głosy ludzkie, wysokie, niskie. Staramy się pilnować i nie kłócić w ich obecności, choć jak to w rodzinie bywają i napięcia. W każdym razie i na takie celowe różnice atmosfer już niebawem nadejdzie dla szczeniąt czas. Delikatnie ale powinny poznawać różne sytuacje, które nie będą ich w przyszłości niepokoić.
Psiaki w drugim tygodniu karmienia mięsem zaczynają jeść wołowinę. Póki co są na mięsie, wodzie i mleku mamy. Salsa ma jego sporo, jednak podwójne cycki dla każdego malucha to duży komfort, ale dla mamy może być przyczyną zastojów, jeśli nie są one opróżniane. Staram się sprawdzać ich napięcie, ale na szczęście przez 4 tygodnie karmienia nie było sytuacji by stwardniały.
Karmienie na stojąco zdarza się coraz częściej, z doskoku, gdy Salsa nie chce leżeć.
Szczeniaczki tańcują pod brzuchem, zamieniają się miejscami, widok wart zobaczenia.
Wszelkie zmiany jakie serwujemy psiakom wprowadzamy sukcesywnie. Zarówno w diecie, jak i w kontakcie. Maluchy doświadczają już coraz większych różnic temperatur. Związane to jest w dużej mierze z wielkimi mrozami, jakie nastały. Ale i z decyzją kiedy dogrzewać szczeniaczkowy zakątek z Naszej chacie. Futerka są z tygodnia na tydzień coraz bardziej gęste. Więc już tydzień planujemy w jakiś słoneczny dzień pierwszy spacer w mroźnej aurze. Narazie codziennie wietrzymy pomieszczenie gdy Salsa wychodzi na dwór.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz