W połowie czwartego tygodnia życia szczeniąt rozpoczyna się okres wczesnej socjalizacji, tzw. okno socjalizacyjne. Pojęcie imprintingu, znane też u koni, jest kluczowym procesem gdy utrwalają się w mózgu wzorce zachowań. Potrwa do 12 tygodnia, więc jest sporo czasu na dostarczenie psiakom pozytywnych skojarzeń.
W tym czasie ważne by szczenię poznało otoczenie, inne psy, ludzi i nauczyło się bezpiecznych reakcji, co ma trwały wpływ na jego dorosłe życie. Jeśli tylko jest to możliwe to warto by przebywał z matką i rodzeństwem do 10-12 tygodnia. Aby prawidłowo przyswoić te wzorce i stać się zrównoważonym psem.
Sam początek tego ważnego procesu to ciekawość i zabawy z rodzeństwem, maluchy uczą się granic. Zbiega się to w czasie z wyrzynaniem zębów a co za tym idzie dyskomfortem dla mamy w czasie karmienia. Zaczyna unikać wiszenia maluchów na cycu, co przekłada się na ich pierwszą frustrację, pierwsze ograniczenie nie jest miłe. Szczeniaki dzięki tym doświadczeniom uczą się kontrolować emocje.
Mają coraz większą świadomość ciała, łapią lepiej równowagę. Widać to na wadze niemowlęcej, która w końcu zaczyna się przydawać.
Wagę wędkarską cały czas też mamy w użyciu. Fundując maluchom huśtawkę. Wspiera to rozwój błędnika i zmysłu równowagi. Dzięki czemu szczenięta będą stawały się bardziej pewne siebie w różnych sytuacjach, takich jak chodzenie po schodach, jazda windą. Jak i w pojazdach, zapobiegając chorobie lokomocyjnej.
Podczas delikatnego kołysania w torbie są spokojne, widać różnicę w porównaniu do ważenia jeszcze tydzień wcześniej. Kojarzą już tą sytuację i czują się w niej bezpiecznie.
Wszystkie czynności jakie im fundujemy są powiązane z głaskaniem, kontaktem wzrokowym, werbalnym.
Poza huśtaniem w kojcu pojawiać się zaczęły nowe elementy. Pudełko kartonowe na które już ktoś spróbował wejść, tektura zwinięta w rulon jako tunel, też już pierwsi śmiałkowie się pojawili.
Ale jednak najbardziej pasjonujące są zapasy.
Ważnym elementem socjalizacji jest poznawanie różnych osób. Akurat w tym tygodniu mieliśmy gości i szczeniaczki miały okazję obcować z nowymi głosami, zapachami, dotykiem nie domowników.
Oczywiście przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa i higieny.
Z nowinek organoleptycznych poza mięskiem pojawiła się miseczka z wodą. I pierwsze udane chłeptanie.
A mięsko po pierwszych dwóch dniach już nie mielone a siekane. Jagnięcina, polędwiczki z karczku.

4 tygodniowe maluchy są bardzo przytulaśne, widząc człowieka radośnie reagują, lubią być głaskane, brane na ręce. To bardzo miły dla wszystkich czas.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz