niedziela, 26 kwietnia 2026

Wszyscy w nowych domkach

Wszystkie szczeniaczki z miotu D jak December dotarły do nowych domków. Na fotce ostatni moment w rodzinnym gniazdku. 


Jedynie Dewa po swej najdłuższej do tej pory podroży wróciła do swego rodzinnego domu, gdzie zostaje z Nami, swą mama Salsą i starszym bratem Jeżykiem … na zawsze 💗 

Na fotce Dewa z Nawojką na warszawskim Rakowcu, wygrzewają się przed powrotną podróżą w południowym słoneczku.


Dunaj wyjechał tydzień temu do Poznania, samochodem, z nową rodzinką.


Niespecjalnie spodobał Mu się pomysł by podróżować w przestronnym i jasnym bagażniku.


Córki z nowej rodzinki dały się przekonać Dunajowi do wspólnej podróży na tylnej kanapie 😁 Widać ma Dunaj dar przekonywania 😉



Darszan samolotem poleciał wczoraj z Warszawy do Helsinek, po kilku godzinach jakie spędził w transporterze lotniczym w luku bagażowym doleciał na miejsce.




Nowa opiekunka, Minna podróżowała w części pasażerskiej. Poznali się kilka godzin przed lotem, na spacerze w spokojnej części Okęcia. 







W Finlandii Darszan przesiadł się do samochodu i dotarli z Minną do Kotki, miasteczka w którym będzie żył Daro, tak bowiem w skróconej wersji przywoływany będzie przez bliskich ludzkich przyjaciół. Pierwszego ranka powitała Daro niespodzianka od Finlandii, prawdziwa zima. 



To jest to co mastifki małe i duże lubią bardzo ❄️ jakie szczęście, że do takiego północnego świata, zdecydowanie mocniej rozpieszczanego przez Panią Zimę,  trafił Darszanek.

Ostatni z braci, Dal zwany Wilczkiem, pojechał do swego nowego domku pociągiem, dotarł tam ze swym nowym opiekunem Karolem dziś późnym popołudniem.  


Przywitała Go nowa rodzinka, Joanna i cudne dzieci Mia i Leo oraz starszy brat Mag.



 W tym nowym świecie Wilczo będzie miał więcej czworonożnych przyjaciół. Trafił bowiem do Szeptu Giebułtowskich Wzgórz, miejsca które jest wspaniałym terapeutycznym gospodarstwem z osiołkami i kucykami. 


Szczęśliwi jesteśmy że chłopaki dotarli już do wspaniałych domków. To jedno z najważniejszych celów, jakie przyświecają hodowli. Obok zdrowia, harmonijnego rozwoju i oczywiście postępu hodowlanego.   


czwartek, 22 stycznia 2026

Zimowe widoki

Miesięcznica szczeniaczków minęła bez świętowania. Cała uwaga domowników skupiła się na chorym Chilasku.

Zrobiliśmy Im dzisiaj niespodziankę z okazji słonecznej pogody. Wybraliśmy się na spacer. Co prawda na ludzkich nogach i rękach. Ale było odczuwalne zainteresowanie i czujną obserwację ze strony czworonożnych miesięcznych już futrzaczków.


Zima od 4 tygodni zadomowiła się na dobre na Ziemi Nomadów. Chwilowe ocieplenie prognozowane za tydzień ale już na początku lutego kolejna dostawa śniegu i 20 stopniowe mrozy. Póki co oswajamy szczeniaczki z mrozem. Na baraszkowanie po śniegu przyjdzie jeszcze czas. 




Szczeniaczki mają gęste futerko ale duży mróz zachęcał je do zanurzania się pod pazuchę 😁 


Dzień się wydłuża, już prawie godzina dłużej trwa niż w najkrótszym dniu, a dokładnie 51 minut. Zachód słońca 42 minuty później niż w dniu narodzin w Przesilenie Zimowe.


Każdego dnia będziemy dłużej cieszyć się jasnością, słońce będzie coraz wyżej i coraz częściej będzie się pojawiać. Choć i tak w porównaniu do poprzednich 5 zim na Ziemi Nomadów rekordowa ilość słonecznych dni. Mamy więc mrozy pewnie stulecia ale i słońce rozgrzewające serca 💛
Najciemniejsze 10 tygodni roku mamy już za sobą, niechaj zima jeszcze potrwa dłuższą chwilę. Może dzięki temu kleszczy i komarów będzie mniej w tym roku 🦟


A za miesiąc wiosna, póki co pocieszmy się białym światem 🤍


wtorek, 20 stycznia 2026

Krew z nosa

Wczoraj pierwszy raz w życiu spotkałam się z krwawieniem z nosa u psa. Chilasowi pojawiła się wieczorem kropla krwi w lewej dziurce nosa. Nie był to krwotok, tylko wolne sączenie się kropli. Przez noc chłodzony miał nos zimnym kompresem, nie dotykając nozdrza. Dodatkowo otrzymał kilka razy lek homeopatyczny Arnica montana. Lekko ustępowało, ale rano po spacerze utrzymywał się wyciek. Byliśmy umówieni akurat na dziś do Pani weterynarz na wizytę z suczkami, ale w tej sytuacji to Chilli pojechał z Nami do gabinetu.



Badania krwi, morfologia słaba, biochemia w normie, rozmaz na babeszjozę ujemny, USG jamy brzusznej bez zmian w obrębie narządów wewnętrznych, krwawienia z nich. Pani doktor zajrzała wziernikiem do nosa, przedsionek bez pękniętych naczyń. W paszczy dziąsła nie budzące niepokoju. 

Chilli zabezpieczony antybiotykiem i lekiem przeciwkrwotocznym z receptami do wykupienia w aptece, wrócił z Nami do domu. 

Dajemy Mu dzień, dwa do podjęcia decyzji o dalszej diagnostyce. Leki potrzebują czasu by zacząć działać.

Nie znamy przyczyny krwawienia. Jest możliwe ze Chilli w zabawie z Jeżykiem, pod wpływem uderzenia jakiegoś hipotetycznego mógłby mieć uszkodzone naczynie krwionośne gdzieś wyżej w nosie. Ale wydaje się to mało prawdopodobne.

Drugi trop z różnicami temperatur. Mastify w czas największych mrozów, od 2 tygodni zaczęły mieszkać w domu. Na dworzu spędzają czas  w ciągu dnia, w słońcu które wyjątkowo jak na styczeń bardzo Nas w tym roku rozpieszcza. Różnica temperatur między domem a podwórzem potrafiła sięgąć ponad 30 stopni. Mogło to wpłynąć na kruchość naczyń krwionośnych i w momencie szoku temperaturowego spowodować krwawienie. Fakt, że takie mrozy pierwszy raz gdy żyjemy na Ziemi Nomadów i pierwsze w życiu Chilasa. I pierwszy raz w życiu miał sytuację mieszkania w domu. Nasze mastify są psami zewnętrznymi, tam Ich wybiegi, budy, ocieplone, dające możliwość bycia razem lub osobno. Dom, ciepło to nowa rzeczywistość. Ale jednak tak poczuliśmy, by w te 15-20 stopniowe mrozy były w domu. A że się mrozy przedłużają to i gościna mastifów w domu. 

Szukać źródła krwawienia  nosa będziemy na miarę dostępnych możliwości. By uniknąć w przyszłości.

sobota, 17 stycznia 2026

Tańce pod brzuchem

Czwarty tydzień skończony, pazurki tradycyjnie przy sobocie poobcinane.

Przy okazji kolejne spotkanie z czołówką, bez oślepiania (na ten moment lampy skierowane do góry), ale dla kontaktu z nietypowym nakryciem głowy 😁 Ważne by psiaki poznawały osoby w czapkach, kapeluszach. Osoby brodate, wąsate, dzieci, różne głosy ludzkie, wysokie, niskie. Staramy się pilnować i nie kłócić w ich obecności, choć jak to w rodzinie bywają i napięcia. W każdym razie i na takie celowe różnice atmosfer już niebawem nadejdzie dla szczeniąt czas. Delikatnie ale powinny poznawać różne sytuacje, które nie będą ich w przyszłości niepokoić.


Psiaki w drugim tygodniu karmienia mięsem zaczynają jeść wołowinę. Póki co są na mięsie, wodzie i mleku mamy. Salsa ma jego sporo, jednak podwójne cycki dla każdego malucha to duży komfort, ale dla mamy może być przyczyną zastojów, jeśli nie są one opróżniane. Staram się sprawdzać ich napięcie, ale na szczęście przez 4 tygodnie karmienia nie było sytuacji by stwardniały.

Karmienie na stojąco zdarza się coraz częściej, z doskoku, gdy Salsa nie chce leżeć.


Szczeniaczki tańcują pod brzuchem, zamieniają się miejscami, widok wart zobaczenia.


Wszelkie zmiany jakie serwujemy psiakom wprowadzamy sukcesywnie. Zarówno w diecie, jak i w kontakcie. Maluchy doświadczają już coraz większych różnic temperatur. Związane to jest w dużej mierze z wielkimi mrozami, jakie nastały. Ale i z decyzją kiedy dogrzewać szczeniaczkowy zakątek z Naszej chacie. Futerka są z tygodnia na tydzień coraz bardziej gęste. Więc już tydzień planujemy w jakiś słoneczny dzień pierwszy spacer w mroźnej aurze. Narazie codziennie wietrzymy pomieszczenie gdy Salsa wychodzi na dwór.



czwartek, 15 stycznia 2026

Wczesna socjalizacja

W połowie czwartego tygodnia życia szczeniąt rozpoczyna się okres wczesnej socjalizacji, tzw. okno socjalizacyjne. Pojęcie imprintingu, znane też u koni, jest kluczowym procesem gdy utrwalają się w mózgu wzorce zachowań. Potrwa do 12 tygodnia, więc jest sporo czasu na dostarczenie psiakom pozytywnych skojarzeń.
W tym czasie ważne by szczenię poznało otoczenie, inne psy, ludzi i nauczyło się bezpiecznych reakcji, co ma trwały wpływ na jego dorosłe życie. Jeśli tylko jest to możliwe to warto by przebywał z matką i rodzeństwem do 10-12 tygodnia. Aby prawidłowo przyswoić te wzorce i stać się zrównoważonym psem. 



Sam początek tego ważnego procesu to ciekawość i zabawy z rodzeństwem, maluchy uczą się granic. Zbiega się to w czasie z wyrzynaniem zębów a co za tym idzie dyskomfortem dla mamy w czasie karmienia. Zaczyna unikać wiszenia maluchów na cycu, co przekłada się na ich pierwszą frustrację, pierwsze ograniczenie nie jest miłe. Szczeniaki dzięki tym doświadczeniom uczą się kontrolować emocje. 




Mają coraz większą świadomość ciała, łapią lepiej równowagę. Widać to na wadze niemowlęcej, która w końcu zaczyna się przydawać.




Wagę wędkarską cały czas też mamy w użyciu. Fundując maluchom huśtawkę. Wspiera to rozwój błędnika i zmysłu równowagi. Dzięki czemu szczenięta będą stawały się bardziej pewne siebie w różnych sytuacjach, takich jak chodzenie po schodach, jazda windą. Jak i w pojazdach, zapobiegając chorobie lokomocyjnej. 



Podczas delikatnego kołysania w torbie są spokojne, widać różnicę w porównaniu do ważenia jeszcze tydzień wcześniej. Kojarzą już tą sytuację i czują się w niej bezpiecznie. 
Wszystkie czynności jakie im fundujemy są powiązane z głaskaniem, kontaktem wzrokowym, werbalnym. 

Poza huśtaniem w kojcu pojawiać się zaczęły nowe elementy. Pudełko kartonowe na które już ktoś spróbował wejść, tektura zwinięta w rulon jako tunel, też już pierwsi śmiałkowie się pojawili. 

Ale jednak najbardziej pasjonujące są zapasy.



Ważnym elementem socjalizacji jest poznawanie różnych osób. Akurat w tym tygodniu mieliśmy gości i szczeniaczki miały okazję obcować z nowymi głosami, zapachami, dotykiem nie domowników.


Oczywiście przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa i higieny.

Z nowinek organoleptycznych poza mięskiem pojawiła się miseczka z wodą. I pierwsze udane  chłeptanie.



A mięsko po pierwszych dwóch dniach już nie mielone a siekane. Jagnięcina, polędwiczki z karczku. 










4 tygodniowe maluchy są bardzo przytulaśne, widząc człowieka radośnie reagują, lubią być głaskane, brane na ręce. To bardzo miły dla wszystkich czas.





wtorek, 13 stycznia 2026

Mięsko

Nadszedł w końcu wyczekiwany przez Nas, ale zapewne i przez kubki smakowe szczeniaczków, czas. Mięsko 🥩

Na te pierwsze dni rozszerzania diety zdecydowaliśmy się rozmrozić jagnięcinę. I zmielić ją, gdyż na początku maluszki przyzwyczajone do ssania i lizania tak właśnie się zapoznają z nowym pokarmem. By było łatwiej załapać dostały pierwszą porcyjkę z dłoni. 






Ale miały też okazję spróbować z porcelanowego talerzyka. I szło wyśmienicie. To zdecydowanie dobry czas, gotowość do zajadania mięska mają już bez dwu zdań.





Tak więc mięsko zostało polubione od pierwszego posmakowania. Pierwsze dwa dni mielone, kolejne już siekane. 

Po takiej uczcie energia mocno wzrosła. Towarzystwo dokazywało w zabawie. 


Z atrakcji dźwiękowych bawimy się w cmokanie, gwizdanie. Reakcją na te świszczące odgłosy najczęściej słodkie powarkiwanie.

Szczotkujemy, masujemy. Wszystkie nowinki wprowadzamy z głaskaniem w pakiecie. Tak aby czuły się bezpiecznie i kojarzyły pozytywnie.

W tym tygodniu zaczęliśmy wprowadzać delikatne wahania temperatur. Wyłączanie lampy, krótkie dostawy mroźnego powietrza, nie jest to jeszcze werandowanie, jedynie dłuższe niż wcześniej wietrzenie. Futerka rosną coraz gęstsze i przyda się ku odporności. 

Mamy też powolutku temat toalety. Obserwujemy oddalanie się na siusiu i kupkę z miejsca zabawy i karmienia. Upodobanie do jednego narożnika. Kombinujemy z prześcieradełkiem białym na które bardziej lubią się załatwiać. Ale po kilku dniach od odrobaczenia planujemy wrócić do odkrytej słomy. I tu się pojawia dylemat. Czy legowisko usytuować wyżej i ułożyć tam miękki kocyk a w narożniku wydzielić toaletę? Takie ustawienie sprawdziło się  przy jesiennym miocie. Wiosenny w tym wieku spędzał już większość czasu na trawce i kocyku, chroniony parawanem przed słońcem. 

Grunt to iść za szczeniakami. Zobaczymy co wybiorą. Czy będą chciały spać na słomie, czy na miękkim kocyku 😁

W każdym razie korci by już się tematem toalety konsekwentnie, choć bez napięcia, zająć. Zwłaszcza jak widać że kojarzą miejsce i kolor podłoża, zapach.



sobota, 10 stycznia 2026

Przyjazna materia i inne ważne sprawy

Wiedziałam, że o wielu nowinkach zapomniałam. Ale nie sposób wszystkich obserwacji w trakcie pisania na blogu przypomnieć sobie. Od dobrego tygodnia maluszki merdają ogonkami. Oj jaka to radość widzieć Ich radość okazywaną w ten znany Nam sposób. I pewnie wiele jeszcze drobiazgów umknęło Mi odnotowaniu na stronie bloga. Dzieje się wiele 🤗 Rosną i już niebawem będziemy szukać większej torby do ważenia ⚖️


Póki co mieszczą się jeszcze w filcowej. I przy okazji temat materiałów i tkanin się pojawił. To Nasz rodzinny „konik”. Preferujemy kontakt z materiałami naturalnymi, sztuczności eliminujemy do niezbędnego minimum. Choćby folia oddzielająca legowisko od drewnianej podłogi. Oczywiście pokryta kartonami i słomą. Tak aby psiaki nie miały z nią bezpośredniego kontaktu. Nie używamy podkładów higienicznych ani sztucznych materiałów, drybedów, czy innych kocyków polarowych. Wszystkie te sztuczności zawierają mikroplastik, który wtargnął w cywilizowany świat i spustoszenie w organizmach sieje. Wystrzegamy się więc tego co nie jest koniecznością.

Sami rodzinnie ubieramy się w dużej mierze w wełnę, len i bawełnę. Lubimy też konopie i pokrzywę, jako włókna.

Jako zabawki dla psów wybieramy skórę, runo, sznurki bawełniane. Stronimy od wszelkich mat z polaru, gumowych gryzaków. 

Póki co szczeniaki są mocno zaabsorbowane swoim towarzystwem, jest wesoło. Z zabawkami jeszcze chwilę poczekamy. Niechaj poznają póki co możliwości swych ciał, zgłębiają motorykę. Ale już niebawem będziemy myśleć o czymś do gryzienia. Gdyż zaczynają się wyrzynać ostre jak sztyleciki ząbki.


3 tydzień dobiegł końca i szczeniaczki doczekały się pierwszego odrobaczenia. Zaczynamy od procoxu, który zwalcza nicienie i kokcydia. I jest bezpieczny dla 3-tygodniowych maluchów.


Wybieramy samodzielne odrobaczanie w przestrzeni domowej, na wizytę w gabinecie weterynaryjnym przyjdzie czas. Staramy się powolutku rozszerzać maluchom świat.

Dziś w związku z odrobaczaniem słoma trafiła do poszewki, tak aby opanować sprzątanie kup. Maluchy w czasie transformacji legowiska przemieściły się w koszyku do pokoju kominkowego. I miały okazję być obwąchane przez szetlandy. Do tej pory nie opuszczały swego zakątka. 




Po powrocie do gniazda przytuliły się do mamy. A po zaspokojeniu głodu i drzemce przyszedł czas na trzecie w życiu manicure i pedicure. 




Dziś zostały też delikatnie wymasowane szczotką. Od kiedy skończyły 2 tygodnie są regularnie masowane Naszymi dłońmi. Staramy się dostarczać Im tego wzmacniającego i rozwojowego dotyku. Szczotkowanie to dla Nich nowe doznanie. Zdecydowanie głębiej, niż miękkie dłonie, wnikające w futerko. Krótko ale regularnie chcemy oswajać szczeniaki, tak aby pozytywnie kojarzyły kontakt z włosiem szczotki na swym ciele.




A na koniec dwa filmiki, w pierwszym wyciągnęłam worek z karmą Salsy i zaczęłam nim szeleścić. Odgłos jest mocny, gdyż telefon był przy samym worku, więc spotęgował się w nagraniu.


Na drugim filmiku szczeniaczki układają się samodzielnie do snu.


I tym akcentem zakończymy dzisiejszą opowieść, dobranoc.