sobota, 10 maja 2025

Dwa niedźwiadki




Opowiem dziś Wam historię dwóch kochanych niedźwiadków.






Jeden z nich narodził się w Szwecji i miał na imię Torbjörn.

Ciekawe jest pochodzenie tego staronordyjskiego imienia, sięga epoki Wikingów. Oznacza niedźwiedzia Thora lub wojownika Thora.
Thor - bóg piorunów w mitologii nordyckiej 
Björn - niedźwiedź

W skandynawskiej tradycji, imię to przywołuje wizerunek siły, mocy i odporności. 

Torbjörn urodził się w lipcu 2021 roku w hodowli Wo-Wo. Jego ojciec pochodził z Finlandii.





Z opowieści Laili, opiekunki niedźwiadków, Torbjörn był najłagodniejszym psem na świecie.


Niedźwiedzica zwana Miszką urodziła się w maju 2023 roku w Polsce. Była ukochaną suczką Moich cór, z miotu M w Nomad Farm. Wydawało się, że jest zaczarowana. Bo, że czarująca to było dla Nas oczywiste od początku. Ale czemuż zaczarowana??? Wiele niewłaściwych osób się Nią interesowało i nie mieliśmy zgody na powierzenie Jej żadnej z tych osób. Gdy miała pół roku nagle pojawiła się wiadomość od Laili z zapytaniem o Miszkę. Już od pierwszych chwil poczułam, że to jest właśnie ta czarodziejka, która zatrzymała Niedźwiedzicę tyle miesięcy przy Nas. Laila od dłuższego czasu zachwycała się Miszką, czego nie wiedziałam. Jednak z szacunku do psa staruszka, któremu pragnęła zapewnić spokojne ostatnie miesiące życia nie miała gotowości na przyjęcie szczeniaka do domu. Do domu, w którym żył już od 2 lat Torbjörn, przedstawiciel tej samej rasy.



Gdy starszy kompan odszedł za tęczowy most Torbjörn poczuł się osamotniony. Opiekunowie poczuli, że potrzebuje towarzystwa.

Wtedy nadeszła chwila by dowiedzieć się co u Miszki. Laila usłyszała, że kochamy Ją i pewnie zostanie z Nami. Jednak mamy otwartość na nowy dom dla Niej. Jeśli tylko poczujemy, że będzie mogła żyć z cudownymi ludźmi. Gdy dowiedzieliśmy się, że oprócz wspaniałych ludzi będzie miała też towarzystwo 2-letniego mastifa … oczywistym stało się, że to marzenie właśnie się spełnia. I już nic nie stoi na przeszkodzie by Miszka wyruszyła do Szwecji. Wyrobiliśmy Jej paszport i dopełniliśmy wszystkich wymaganych terminów, zdobyliśmy dokumenty pozwalające na wyjazd zagranicę.



Laila przypłynęła promem z przyjaciółką do Gdyni, gdzie przyjechałyśmy we cztery, Miszka, Nawojka, Ronja i Ja. Wspaniałe spotkanie i piękne poznanie Laili z Miszką. Czułyśmy, że to będzie piękna i głęboka przyjaźń. I tak też się stało i trwa po dziś dzień. 

Laila w podzięce córkom za zgodę na wydanie ukochanej Miszki podarowała Im najpyszniejsze praliny świata.

Miszka przeżyła dzielnie podróż promem i przejazd przez pół Szwecji, już samochodem. 

A na miejscu spotkała nowego przyjaciela - Torbjörna i kota.  


Kota czarno-białego tak jak kot Maciek, honorowy rezydent na Ziemi Nomadów.


Miszka i Torbjörn od pierwszych chwil bawiły się radośnie ciesząc sobą.

Tym sposobem połączyły się, przez los już pewnie dawno przeznaczone sobie, dwa niedźwiadki. Torbjörn i Niedźwiedzica pieszczotliwie zwana Miszką. Imię to nawiązywało do obrazka wymalowanego na grzbiecie, odziedziczonego po mamie Salsie. Obraz u Salsy to właśnie dwa niedźwiadki.



Torbjörn i Miszka szczerze polubiły się od pierwszych chwil. On bardzo łagodny i ustępujący jak gentelmen. Ona umiejąca rozkochać w sobie każdego. Byli bardzo ze sobą związani. Nie odstępowali się na krok. Spali często wtuleni na jednej kanapie.


W maleńkim szwedzkim domku w lesie między Oslo a Sztokholmem. 

Zabawy i spanie w ten zimowy czas dominowały w ich pierwszych tygodniach życia razem. Torbjörn uczył Miszkę nowego świata. Czuła się przy Nim pewnie.


Po zabawie na deszczu czy w śniegu z przyjemnością zapadały w sen w cieplutkim domku.




Taki głęboki czas zanurzenia w śnienie przeżyła Miszka z Torbjörnem swej pierwszej zimy. Jak prawdziwe niedźwiedzie w gawrze.

A później przyszła wiosna, pierwsze urodziny Miszki i lato, trzecie urodziny Torbjörna.




Spacery w otoczeniu dzikiej i czystej skandynawskiej przyrody.




Wspaniały czas brodzenia potokami. Jak to mawiają szczęśliwe psy to brudne psy 🥰 

Ale wiemy doskonale, że mastify pirenejskie mają tak niezwykłą samoczyszczącą się szatę, że błota im niestraszne 😁


Po lecie i jesieni nadeszła kolejna zima i niedźwiadki ponownie zanurzyły się w przytulnej gawrze i śniły głęboko. 


Przerywając czasem sen na radosne śnieżne spacery ❄️


A zima w Szwecji potrafi być jeszcze prawdziwa, taką jaką lubią najbardziej górskie mastify.






Zima to też dobry czas na przybieranie innych postaci 😉 choćby Mikołaja 🎅🏻


Gdy nadszedł ostatni dzień roku do chatki na Ziemi Nomadów listonosz przywiózł paczkę. Chyba od tego właśnie szwedzkiego Mikołaja 🎁

Była oryginalnie zapakowana i nie była lekka. Delikatnie rozpakowałyśmy. A przed oczami pojawiła się oprawiona w ramki Niedźwiedzica, szwedzka Miszka. Dorosła piękna ukochana suczka. 


Dużo radości z portretu Miszki i drugiego prezentu jaki zapakowała Laila, bombonierki z przepysznymi pralinami. Staliśmy się rodzinnie fanami pralinek Aladin 🤎♥️🤎



Jesienią pojawiła się w obejściu Torbjörna i Miszki nowa dziewczyna, pięknie nakrapiana 16-letnia kucyczka Tamara. Dołączyła do 22-letniego muła Svena.


Rok wcześniej odeszła Jego przyjaciółka od 15 lat, 38 letnia Cilla.


Smutny Sven długo nie mógł się pogodzić z Jej odejściem. Żegnał i nie mógł Jej opuścić. Przywiązanie ogromne. 


Smutek zawsze towarzyszy nadejściu Śmierci. Gdy przychodzi Ona po ludzi, zwierzęta w dostojnym wieku, gdy czujemy że już czas, wtedy Jej nadejście jest naturalne i nie buntujemy się na nie. Choć jest ciężko to czujemy, że jest częścią losu każdej Istoty. 
Żyjąc od 5 lat ze zwierzętami na Ziemi Nomadów często spotykamy się ze Śmiercią. Jagniąt, koźląt, źrebaków, szczeniąt, kociąt. Kur i kurczaków. Ale i będąc tak blisko dzikiej przyrody napotykamy na codzień  ciała dzikich zwierząt, borsuków, jeży, ptaków.
Oswajamy ten ważny aspekt. Życia z nieodłączną śmiercią.

Na Świętej Górce, miejscu kultu Ziemi Nomadów spoczęły te z którymi czuliśmy wyjątkową więź. Trzymają tam Przestrzeń, czuwają nad całym stadem zwierzęcym i ludzkim. 


Dziś dowiedziałam się o nagłej śmierci młodego Torbjörna, przyjaciela Miszki. Psa, który nie dożył swoich czwartych urodzin. Odszedł po trudnym czasie choroby. Od ponad roku cierpiał na epilepsję. Nasiliła się w ostatnim czasie. Ogromny smutek, poczucie niesprawiedliwości, to nie ten czas, mógł jeszcze tak wiele lat przeżyć w radości, zabawie i zimowym śnieniu.
Zasnął na wiosnę. Na zawsze. Wdzięczność za ten wspaniały czas jaki dałeś Miszce. Nauczyłeś Ją tak wiele. Byłeś opiekunem, przyjacielem, wyrozumiały, uległy, zgadzający się na odbieranie smacznych kąsków. Śnij Torbjörn najwspanialszy sen swego istnienia. 


Miszka zaopiekuje się wszystkimi za Was dwoje. Ona wszystko czuje i rozumie. Stara się nie smucić, choć w głębi serca tęskni.


A w Krainie Śnienia napewno będziecie spotykać się i hasać razem po łąkach, brodzić po potokach. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz