20 grudnia w ostatni Nów Księżyca w 2025 roku, w momencie Zimowego Przesilenia, w najdłuższą w roku noc urodziły się długo wyczekiwane szczeniaczki.
Dzieci Salsy i Chilli’ego, czwórka dorodnych maluchów. Trzech chłopców i jedna dziewczynka. Każdy w swej pryginalnej łaciatości, umaszczenia jak 4 pory roku, jeszcze nie mieliśmy takiej gamy.
Z racji wielkich zmian w temacie energii jakich doświadczamy po 5 latach życia (z wyboru) w off-gridowym siedlisku … pojawiła się w porodówce „sztuczna kwoka” czyli promiennik podczerwieni🚨 Sami od października delektujemy się ciepłem z lampy świecącej falami podczerwieni, wspaniale rozgrzewa ciało, nie wysuszając powietrza. A przy okazji daje przyjemne wrażenie plażowania ☀️
Maleństwa mają więc od urodzenia ciepełko gwarantowane 🧡 co w wiejskiej drewnianej chacie nie jest oczywistością. Jak nadchodzi Wiatr Północy wwiewa przez szczelinki dużo mrozu, zwłaszcza w ten grudniowy, w końcu zimowy czas. Ronja przeszczęśliwa, bo narty przecież czekają 😁🎿❄️⛷️ bałwany też chciałyby zostać ulepione ☃️
Ale noworodki żyją w cieplutkim gniazdku otulone matczyną miłością i futerkiem ♥️
Noworodki silne, od pierwszych chwili mają mocny odruch ssania i potrzebę bliskości, wtulania się w mamę. Najchętniej spędzałyby całe dnie i noce na cyckach. Choć jak mama odsunie się od lampy to może odpocząć, a maluchy jak na plaży wygrzewają w ciepełku.
Przez pierwsze dni Salsa z trudem zostawiała je, wychodząc na krótką chwilę by się załatwić i zaczerpnąć świeżego powietrza. Po tygodniu zaczęła sobie robić chwile wytchnienia wychodząc z kojca i leżąc obok, słysząc i widząc dzieci. Reagując gdy się któryś obudził i zawołał „mamo, gdzie jesteś??”
Przez ten pierwszy tydzień czuwaliśmy rodzinnie na zmianę całą dobę przy maleństwach. By przypadkiem za daleko nie oddaliły się w zaułki kojca, by pomóc gdyby przypadkiem nie mogły znaleźć cycka 😚 by być pewnym, że temperatura i wilgotność powietrza mieszczą się w oczekiwanych widełkach 😎 by w końcu przesuwać lampę w najbardziej idealne ustawienie, dokładać mokrych ręczników wokół kojca.
I tak upływały dni i noce, a że czas świąteczny na kalendarzu się pojawił akurat w tym pierwszym tygodniu 🎄 mieliśmy wyjątkowe święta, z nowonarodzonymi prawie w żłóbku. Wszak materacyk na którym leżą od urodzenia jest wypełniony sieczką słomianą, super izolujacą od podłogi.
Dziś maluchy skończyły 10 dni i ostatnie noce mamy już przespane. Salsa też robi sobie przerwy na sen zgodnie z własnym poczuciem. Dłuższe przerwy w karmieniu, ale jeszcze nie daje się odczuć aktywność maluchów. Dnie i noce upływają na ssaniu i spaniu.
Zapewniamy im kilka razy dziennie „atrakcje”, regularne ważenie rano i wieczorem, południową stymulację neurologiczną i popołudniowy trening zapachu.
A to wszystko dla wsparcia rozwoju, wzmocnienia układu immunologicznego i poprawy krążenia.
Więcej o ENS i ESI obiecuję przybliżyć w oddzielnym wpisie.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz