wtorek, 18 marca 2025

Continuum

Opowiem Wam dzisiaj historię jaką znacie z własnego życia. Wszak każdy ma świadomość bycia cząstką, drobinką, w potężnym drzewie genealogicznym, z jakiego się zrodził. 

Niesamowite jest to jak patrzymy w przeszłość, w pokolenia przodków. Ile babć, dziadków, prababć, pradziadków, praprababć i prapradziadków mamy w swym rodzie. Niby to łatwe, 2 babcie, 2 dziadków, 4 prababcie, 4 pradziadków, 8 praprababć i 8 prapradziadków, itd itd. A ilu przodków mamy w 5 pokoleniach a ilu w 10? Oczywiście narastają one w konkretnym wyliczalnym ciągu, zdefiniowanej funkcji matematycznej.

Ale już jak spojrzymy w przyszłość to nie jest tak prosto i matematycznie 😁 Wszak wpłynie na to ilość dzieci, wnuków, prawnuków. A wiadomym jest że są to liczby bardzo indywidualne. 

Zarówno w przypadku ludzi jak i zwierząt dany osobnik może być ostatnim w rodzie. Swego indywidualnego rodu nie zapoczątkowując.

„Siedzę” od dłuższego czasu w bazie rodowodowej sheltie.breedarchive.com , uzupełniam o nowych przodków i potomków. Zajmuję się jednym drzewem genealogicznym. Pierwszej szetlandki jaką w życiu miałam szczęście poznać i spędzić z Nią 12 lat swojego życia. 

Zachwycam się istnieniem psów rasowych rodowodowych, zrzeszonych w ZKwP, jedynej polskiej organizacji kynologicznej należącej do FCI. Dzięki prowadzeniu ksiąg rodowodowych miałam możliwość odnalezienia po 30 latach potomków Diuny, ukochanej suni. 

Z wszystkich dzieci Diuny, jakie urodziła, tylko jedno, córka z drugiego miotu, trikolorowa Black First Lady, została suką hodowlaną. Pozostałe dzieci trafiły do wspaniałych domów, były w nich szczęśliwe. Ale gdyby i ona stała się wyłącznie psem domowym, towarzyszem życia rodziny, nie zostałaby przekazana krew Diunki. Ja nie mogłabym Jej odnaleźć w potomkach. Miałam ogromne szczęście, że ta jedyna sunia BFL trafiła w ręce osoby, dzięki zaangażowaniu której zdobyła uprawnienia hodowlane i wydała na świat dzieci. BFL trafiła do hodowli bardzo doświadczonego hodowcy, pierwszego w Polsce hodowcy owczarków szetlandzkich. Pana Kazimierza Ślusarka, prowadzącego od początków lat 70tych hodowlę Polly z M-3. 

P. Kazimierz Ślusarek i ISTAR Polly z M-3
syn BLACK FIRST LADY Smafta
maj 2024
spotkanie po 30 latach

Postanowiłam odszukać potomków BFL, wszystkich jacy zapisali się w rodowodach jako rodzice kolejnych pokoleń. 
Pierwsze pokolenie, dzieci; udało Mi się namierzyć 5 miotów, na I, J, K, L i S. Pierwsze 4 z datami urodzeń, imionami i ojcami. Piąty dotychczas jeszcze bez daty urodzenia. W sumie dzieci BFL, jakie znalazłam w rodowodach jest 7ka (zazdroszczę jej, też chciałam tyle mieć 😁). Oczywiście w miotach miała ich pewnie więcej, ale tyle zostawiło swój ślad w rodowodach przyszłych pokoleń. 
Drugie pokolenie już obfitsze. Każde z dzieci miało conajmniej 1 dziecko, ale wiele z nich miało ich więcej. Kolejne pokolenia narastały bardzo różnie, u jednych obficiej, inne wolniej. 
Na tą chwilę spora część drzewa genealogicznego Diuny {SUWI Mgły Szetlandów} jest odtworzona. Ona jako nestorka rodu. I dzieci, wnuki, prawnuki … coraz więcej tropów namierzam i dodaję kolejnych potomków.
I jestem szczęśliwa, że aż tyle wspaniałych szetlandów zrodziło się dzięki Mej suni. Bez Niej byłyby inne. Każda krew przodka wpływa na potomka. I w każdym potomku, choć rozrzedzona już mocno to jednak, płynie krew tego konkretnego przodka. 
Ogromną wdzięczność mam do każdego z hodowców dzięki którym to drzewo mogę tworzyć.
Panu Kazimierzowi Ślusarkowi największy pokłon oddaję, pani Alinie Skupnik z hodowli „ze Zguby Elfów”, pani Teresie Trzebuni z hodowli „znad Antałowskiego Potoku”, pani Dagmarze Modzelewskiej z hodowli „Di’Leila’s Sheltie” i hodowli Asketila. To właśnie tym 5 hodowlom drzewo genealogiczne Diuny zawdzięcza najwięcej potomków.
Wszystkich hodowców zaangażowanych w przekazywanie genów i podtrzymanie linii Diuny wymienię przy prezentacji drzewa rodowego, które powolutku tworzę.

Diuna w albumie z 1991 r.

A na zakończenie dzielę się fotografią Diuny i dwóch potomków z najmłodszego pokolenia. Ukochany MoonRi i Lunita to dwójka szetlandów, które po 30 latach dołączyły do Naszej Rodziny.

MoonRi i Lunita, potomkowie Diuny
Spełniam marzenie 🥰






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz